Nie wydaje wam się to śmieszne w jaki sposób niektórzy traktują internet? Mam namyśłi tzw. laików, czy też totalnych-laików. Niedawno oglądałem The Daily Show. Amerykański komediowy program będący pariodą wiadomości telewizyjnych. Pokazano tam dość znanego polityka amerykańskiego, który tłumaczył bardzo energicznie kongresowi na czym polega internet: otóż są to po prostu
węże przemysłowe (po ang.
tubes), którymi lecą informacje.
O ile porównanie to może być całkiem słuszne, bo faktycznie sposób przepływu danych można
przyrównać do przeływu cieczy w układzie zamkniętnym, to ze sposobu wyrażania się kongresmena (hm, chyba jednak senatora?) wyraźnie wynikało, że nie miał zielonego pojęcia o czym mówił . Ton za to miał szalenie mentorski.
Przypomniała mi się nauczycielka informatyki z przed wieeeelu lat, z liceum, która pytała uczniów co to znaczy "Disk full" kiedy kopiowała dane na dyskietkę. Nauczycielka. Informatyki. Ot, nasza sympatyczna polska rzeczywistość ;)
Podziel się:Trackback: http://bloog.pl/id,4031203,trackback
komentarze (0) | dodaj komentarz